Dzisiejszy piłkarski świat możemy
podzielić, dość prymitywnie, na dwa światy. Pierwszy, to świat drużyn grających
szybką piłkę, wymieniających krótkie, efektowne podania z pierwszej piłki,
mające na celu wygrać tak, by kibic miał wrażenie, że jego zespół zasłużył.
Drugi świat zaś to zespoły grające piłkę prostą, efektywną, niekiedy brutalną, ale
również niezwykle wyszukaną taktycznie, czego prosty kibic czasami pojąc w
stanie nie jest. Jest to podział bardzo prosty i ogólny, jednak rzeczywiście,
interesując się futbolem, można odnieść wrażenie, że kluby na całym świecie
stosują właśnie te taktyki. Jedną bądź drugą.
Popatrzmy na zespoły angielskie, które
zbliżone są do drugiego modelu. To na nich najlepiej widać odrębność tych dwóch
stylów, bo jest to liga zdecydowanie najbardziej dynamiczna i zróżnicowaną, no
może poza rodzimą Ekstraklasą (Nędznąklasa). Zdecydowaną większość w Barclays
Premier League stanowią zespoły grające futbol pozornie prosty. Zwykle piłki
idą do boku, gdzie rzecz jasna nie ma tylu rozwiązań co w środku pola, i ze
skrzydeł dośrodkowywane są w pole karne, ewentualnie przerzucane na drugą
stronę. Wykorzystuje się również długie podania, ryzykowne, ale za to często
niezwykle skuteczne.
Oczywiście jest kilka wyjątków jak na
przykład Arsenal Wengera, czy też Southampton Mauricio Pochettino. Zespoły te
wyraźnie podchodzą pod pierwszą grupę drużyn grających piłkę, według wielu
przyjemniejszą dla oka. Nie możemy kwestionować
genialnej gry Arsenalu w tym sezonie, który jest samotnym liderem ligi,
czy Southampton które szczególnie na początku sezonu zachwycało. Zauważmy
jednak ile czasu takie kluby jak Arsenal czy nawet hiszpańsko-katalońska
Barcelona pracowały na to, by swój styl doprowadzić do perfekcji i zacząć
wygrywać seriami z jego pomocą. Zespoły te, właściwie od kiedy pamiętam,
prezentują futbol bardzo otwarty, pozornie ofensywny i przez wielu ludzi
uważany za najpiękniejszy jaki oczy piłkarskiego świata kiedykolwiek mogły
ujrzeć. Trzeba, być może niestety, stawić czoła prawdzie. By wygrywać, grając
piłkę taka jak Barcelona, Arsenal czy w ostatnich latach nawet niemiecki Bayern,
trzeba pracować niezwykle dużo czasu i przygotować się na stosunkowo krótki
okres panowania na futbolowym tronie. Dzisiejsza Barcelona zanim została
mianowana najlepszym zespołem dziejów, musiała pogodzić się z wieloletnim
rozstaniem z Pucharem Europy (Liga Mistrzów), który jest, a przynajmniej
powinien być, największym marzeniem każdego piłkarza w piłce klubowej.
Barcelona spadła już z tronu i to dosyć
boleśnie. Najpierw odpadając z Ligi Mistrzów podczas pojedynku z Interem
Mediolan Jose Mourinho, który właściwie stanowi uosobienie futbolu prostego i
zarazem skutecznego. Następnie wygrała, by po roku odpaść ponownie z zespołem
grającym futbol bardzo taktyczny, wydający się prostym, ale co najważniejsze
skutecznym czyli Chelsea. W kolejnym roku przyszedł Bayern, zespół grający futbol mianowany „pięknym”,
który rozgromił i odarł Barcelonę z marzeń o dalszej dominacji wygrywając z nią
siedem do zero w dwumeczu. Zapewne teraz Bayern zostanie mianowany najlepszym i
wszechmogącym, ale należy powątpiewać w to
czy zostanie pierwszą drużyną która dwa razy z rzędu zdobędzie Puchar
Europy. Powinno być podobnie jak z Barceloną, co tylko poświadczy o tym który
futbol jest tym skuteczniejszym, co w futbolu znaczy lepszy.
Styl Barcelony, Bayernu ma to do
siebie, że wypracowanie go trwa długo, przynosi sukcesu przez trzy, cztery lata
a potem zespół może zostać pokonany przez każdego, niezależnie od zamożności
klubu, stylu gry czy ilości gwiazd w drużynie.
Myślę, że można spokojnie stwierdzić,
że doprowadzony do perfekcji styl angielski jest stylem który, zapewni większe
sukcesy niż styl hiszpański, czy tez jak kto woli otwarty. Zdecydowanie więcej
klasowych zespołów europejskich preferuje piłkę po prostu bezpieczniejszą,
czyli styl drugi. Skuteczność i żywotność tego stylu jest podważona również
przez triumfatorów Ligi Mistrzów XXI wieku.
Trzy zwycięstwo grającej podobno najpiękniejszy i najlepszy futbol, przy jedenastu(!) zespołów grających zupełnie inaczej, czyli rzekomo bardziej defensywnie, ale i skuteczniej. Można odliczyć jedno zwycięstwo Bayernu (2013), co niewiele zmienia. Stosunek wygranych zespołów grających hiszpańską piłkę do zespołów grających futbol prosty, czy inaczej angielski wynosi cztery do dziesięciu. Liczby, w tym przypadku, mówią same za siebie.
Trzy zwycięstwo grającej podobno najpiękniejszy i najlepszy futbol, przy jedenastu(!) zespołów grających zupełnie inaczej, czyli rzekomo bardziej defensywnie, ale i skuteczniej. Można odliczyć jedno zwycięstwo Bayernu (2013), co niewiele zmienia. Stosunek wygranych zespołów grających hiszpańską piłkę do zespołów grających futbol prosty, czy inaczej angielski wynosi cztery do dziesięciu. Liczby, w tym przypadku, mówią same za siebie.
Jakub Radzikowski

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz